Syndrom DDA, czyli dorosłych dzieci alkoholików to poważny problem społeczny, szczególnie w naszym kraju, gdzie alkoholizm obecny jest na szeroką skalę od stuleci. Dorosłe dziecko alkoholika jest osobą niedostosowaną społecznie, dla której źródłem cierpienia i trudności z odnalezieniem się w świecie jest wychowanie w rodzinie, gdzie któreś z rodziców (lub oboje) nadużywało alkoholu.

Zadanie niesienia pomocy DDA przyjęły na siebie ruchy ALanon oraz ALateen, które od kilkudziesięciu lat pomagają DDA uporać się z nękającymi ich trudnościami. Z punktu widzenia terapeutycznego leczenie DDA odbywa się na zasadzie terapii grupowej wspomaganej niekiedy terapią indywidualną. W obrębie terapii grupowej wyróżnić możemy natomiast terapię bez prowadzącego - kiedy grupa funkcjonuje na zasadzie samopomocy, oraz na terapię z prowadzącym, którego rolę pełni zazwyczaj wykwalifikowany psycholog (patrz psycholog Warszawa), kierunkujący jej przebieg i czuwający nad realizacją wcześniej założonych celów terapeutycznych.

W Polsce działa kilkaset grup pomocy DDA. Niestety wciąż związane są one z dużymi miastami, a DDA mieszkający w mniejszych miejscowościach pozostają skazani sami na siebie.

« powrót

Jeśli masz pytanie, wątpliwości, jeśli Ty lub bliska Ci osoba miała kontakt z depresją, podziel się z nami swoją opinią, doświadczeniem lub wiedzą. Dziękujemy!

Pages: 1 All
irek
Witam.Mój ojciec jest alkoholikiem,obecnie od 2 lat niepijącym.Od 1992r.prowadzi firmę w której zatrudnia ponad dwudziestu pracownków,sam obecnie pracuję u niego.Nie wiem jak on to robi że firma prosperuje biorąc pod uwagę to że miał ciągi trwające kilka tygodni i to że wiele firm z jego branży upadło,a on całkiem dobrze sobie radzi,ale to nie z tym mam problem.chodzi mi o relację pomiędzy ojcem a mną.Ojciec poniża całą swoją rodzinę,pracowników i kogo się da.Do mnie ostatnio powiedział ej ty-zabolało.W pracy jestem pracownikiem i nie liczę na żadne ulgi man płacone akordowo po normalnych stawkach i wcale nie są one wyższe niż w innych firmach.Często jest tak że jak się pracuje u rodzica to złośliwi mówią że ktoś ma zawód syn.Ja od pięciu lat pracuję u ojca gdzie poprzednie osiem pracowałem w innych firmach i nigdy nie byłem jakimś biednym bezrobotnym.
Problem polega na tym że ojciec zawsze musi mieć w pobliżu jakąś ofiarę aby móc ją zgnoić,ja nie reaguje specjalnie na jego napady złości,po prostu wolę to niż patrzyć jak się zapija na śmierć,takie mniejsze zło.Często niewiem o co mu chodzi bo jego zachowanie nie zawsze ma związek z jakimś problemem.Powoli zaczynam mieć tego dosyć,poprzednim razem odszedłem z firmy po 2 latach pracy.
Wszystkie jego napady tłumaczę sobie że ojciec jest po prostu chory.
Zaczynam się obawiać o swój stan psychiczny,mam czasami odczucie takiej totalnej beznzdziejności i niechce mi się żyć ,najchętniej odebrałbym sobie życie,ale szybko nasówa mi się myśl że mam 2letnią córeczkę.Gdzie po przeanalizowaniu swojego życia dochodzę do wniosku że jest zupełnie inaczej.Nie wiem czy te moje stany psychiczne mają związek z zachowaniem mojego ojca,ale nic innego nie przychodzi mi do głowy.
3 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Barbara
Za 4 dni idę do psychiatry.(wreszcie!).Może coś zmieni się w moim życiu.Mój ojciec był alkoholikiem-takim w białym kołnierzyku.Mieliśmy wszystko ale on wolał alkohol.Zmarł nagle w wieku 40 lat a ja często zastanawiałam się co by teraz było po tych 20-paru latach od jego śmierci,gdyby nadal żył.Pamiętam tą bezradność,żal,wstyd,krzywdę.Tak bardo go kochałam a on nie umiał przestać pić.Potem szybko założyłam rodzinę bo bardzo mi go brakowało.Po 20 latach mąż mnie zostawił.Poznałam mojego obecnego męża i cóż-on jest już zdiagnozowanym alkoholikiem.Jest w trakcie terapii.A ja nie umiem mu pomóc bo sama nienawidzę siebie.
4 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Pages: 1 All
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.